BIULETYN | BLOG | LINKI

Psi Anioł > Co robimy > Projekty > RR ratujmy razem > Słonik

SŁONIK SAM CHCE ZEBRAĆ NA SWOJĄ REHABILITACJĘ! MY MOŻEMY MU POMÓC!

Cóż. Zbierałem się, żeby napisać do Ludzi. Bardzo długo. Dlaczego? Z natury jestem bardzo nieśmiały, nie lubię absorbować innych swoimi problemami, wolę siedzieć w kącie, żeby mnie nie zobaczyli. Taki jestem i tyle. Zapewne to niedobrze z punktu widzenia samopromocji, ale, wybaczcie, nie zmienię swojego charakteru. Niektórzy z Was zadadzą sobie pytanie: Słonik? Dziwne imię. Czemu akurat Słonik??? Nie mam trąby ani uszu jak parasol, hehe. Może dlatego, że słonie kochają monogamicznie, do końca życia i tylko tę jedną/jednego wybranego i za niego bez wahania oddadzą życie, bez niej/niego usychają jak niepielęgnowana roślina? Moje życie było niezłe. Do czasu, aż zachorowałem. Wybaczcie, ale teraz staram się wymazać z pamięci wydarzenia, słowa i czyny moich poprzednich właścicieli...




Moi obecni opiekunowie znaleźli mnie leżącego pod obcym płotem w Falenicy. Kurcze, nie mogłem ruszać nogami, plecy bolały mnie jak po porządnym laniu. Ci nowi zawieźli mnie do tzw. kliniki, przeprowadzono jedną operację, potem znalazłem się w  drugiej klinice, gdzie zrobiono drugą operację. Co i rusz widziałem nad sobą różnych ludzi, którzy kręcili głowami, robili zmartwione miny, ale głaskali mnie, klepali po plecach, patrzyli prosto w oczy, podsuwali pod pysk smakołyki.

Wiecie, dziwnie się czułem - jakby zależało im na mnie, słyszałem słowa: źle, niedobrze, trzeba spróbować, dać mu szansę, a jeśli się nie uda, biedaczysko, co z nim będzie. Co będzie, no właśnie. To dobre pytanie. Co będzie ze mną. Przeszedłem dwie operacje, dzięki którym zacząłem, przepraszam za słowo, sikać. Bo podobno do tej pory był z tym problem. Pardon, wyciskano mnie i czekano, aż sam zacznę sikać. No to się postarałem i zacząłem. Okazało się, że też niedobrze. Sikam teraz raczej niekontrolowanie, a powinienem już trzymać mocz. Słyszałem od dwunożnych w białych lub zielonych fartuchach, że muszę być poddany porządnej rehabilitacji, takiej z bieżnią wodną, porządnymi masażami mięśni kręgosłupa i odcinka tylnego czyli, pardon, mojej pupy. Masaz tych partii mięśni ma spowodować mój powrót do zdrowia. Ale, podsłuchalem, to dużo kosztuje. Bardzo dużo. Kurcze, jakbym mógł, poszedłbym do jakiejś pracy, obojętnie jakiej, aby tylko zarobić na tę moją rehabilitację. Słyszałem, że 2 tygodnie pobytu w tej klinice razem z zabiegami kosztuje 2.500 zł. To klops. Kicha. Tyle kasy. Ja nie mam, oni też nie mają. Usłyszałem, że zastanawiają się, jak je zdobyć. Pomyślałem sobie, że muszę coś zrobić, żeby pomóc im ją zdobyć. I wymyśliłem, że napiszę list do Ludzi. Może pomogą. Cholera, chciałbym wyzdrowieć. Jakbyście mieli jakieś pomysły, to w razie czego podaję Wam ich numer konta. Ja na swoje konto nie mogę zbierać, dowalą mi podatek, ale oni mogą.

Tak na wszelki wypadek podaję:

Rachunek bankowy
03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
Przelewy zagraniczne:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
tytuł przelewu: Słonik to ja


Siema.
Jakbyście chcieli się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, dzwońcie: 509 117 723, 501 258 303.

Wesołych Świąt