BIULETYN | BLOG | LINKI

Zwierzęta nie do oddania - 2009


Psy w moim rodzinnym domu zawsze były ze schroniska. I zawsze to były kundelki. Rasowe są piękne i eleganckie, ale to kundle darzą szczególną sympatią. Poza tym znalezione i schroniskowe psy kochają wiernie, bezgranicznie i na zawsze.

Od lipca 2008 mieszka z nami Pela z Psiego Anioła. Suczka została przez poprzedniego "właściciela" wyrzucona z jadącego samochodu. Znalazła ją i przywiozła do Falenicy Agnieszka Gruszczyńska. Pelka była kościstym szczerbulem piaskowego koloru.

Kiedy przyjechała do nas do domu, bała się wszystkiego. Straszna była gazeta, schody w bloku, szczotka do czesania, winda, łazienka, my, inne psy. Dziś staje się śmielsza, okrąglejsza, bez drżenia wylizuje kubek po jogurcie naturalnym (który wcześniej też był przerażający). A parę razy nawet odważyła się szczekać. Ze schodami dalej walczymy.

Pozdrawiam serdecznie panią Agnieszkę Brzezińską i wszystkich wolontariuszy z Psiego Anioła. Dziękuję im za ciężką, trudną i czasem niedocenianą pracę. Szczególne uściski i wyrazy uznania dla Renaty Markowskiej.

Nika Jabłonowska



Cześć jestem Oskar

Opowiem wam swoją historię. Nie wiem skąd wziąłem się w Otwocku. Pozostawili mnie pod szpitalem im. Grucy moi poprzedni właściciele, miałem wtedy około pól roku. Wałęsałem się przez jakiś czas w pobliżu szpitala i osiedla dla pracowników szpitala. Aż pewnego dnia jakaś pani zabrała mnie do samochodu i zawiozła do swojego domu na Ługi. Jestem tu ponad 10 lat i jest mi tu bardzo dobrze. Moi nowi właściciele nadali mi imię i dbają o mnie dobrze Chodzimy na spacery do pobliskiego lasu. Mam tu wielu fajnych kolegów, z którymi chodzimy na wspólne spacery. Dziękuję moim "człowiekom", że mnie przygarnęli.