BIULETYN | BLOG | LINKI

Zwierzęta nie do oddania - 2007


Kicia w połowie marca skończy 11 lat jest u mnie prawie od początku swojego życia, a historia przedstawia się tak.
Mając dwadzieścia kilka lat nie miałam jeszcze nigdy kota a strasznie mnie kusiło żeby mieć w domu jakieś zwierzę.
Będąc na spotkaniu towarzyskim, a miało to miejsce w Łodzi, znajoma powiedziała mi, że u mniej w pracy są kotki i można sobie wziąć jednego za jakieś 3 tygodnie, bo wtedy będą na tyle duże.
Będąc w Łodzi za tydzień od tego spotkania pomyślałam, że zobaczę te kotki, bo byłam strasznie ciekawa, a tu okazało się że kotków nie ma.
Na moje pytanie - a gdzie są, okazało się szef wyrzucił kotki z biura na śmietnik w kartonie.
Jak dotarłam do tego śmietnika to został tyko jeden, bo był najsłabszy i nie miał siły wyjść z pudełka, a reszta uciekła.
No i to oczywiście była Kicia.
 
I jest już u mnie 11 lat, przeszła operację, kilka przeprowadzek i kilka nowych kotów.
Jest moja najukochańszą, bo tą pierwszą koteczką. 
Miewa się świetnie i nie wyobrażam sobie co by było gdybym jej wtedy nie wzięła.



Całus
Aga



Mała

A więc Mała przyplątała się do nas, gdy jeszcze była mała. Suka
sąsiadów się oszczeniła i z całego miotu została tylko Mała i jej
brat. Dokarmialiśmy je trochę. Gdy się zorientowały, że jedzenie
znajduje się po drugiej stronie płotu, zaczęły same do nas przychodzić,
przełażąc pomiędzy sztachetami ogrodzenia. W jedną stronę szło im to bardzo
zgrabnie, ale z powrotem z trudem przeciskały pełne brzuszki. A
my podstępnie dokarmialiśmy je dalej, aż pewnego dnia Mała już się w
dziurę nie zmieściła. I została z nami. Jej brat wkrótce potem się
rozchorował i zmarł. Mała szybko rosła i dziś jest już oczywiście
całkiem duuuża i zdążyła już mieć swoje małe, ale imię zostało. Jest
pierwszym psem, któremu zaufałam, bo zawsze bałam się zwierząt i nie
wyobrażam sobie, by mogło jej nie być.

na zdjęciu Mała, gdy jeszcze była Mała ;-)
Iwona



Zwierzęta nie do oddania to z pewnością dwa moje psiaki Fafik i Kubuś. Kubusia (ze mną na zdjęciu) zaadoptowałam z Azylu pod Psim Aniołem. Jego historia nie była wesoła. Stał na łańcuchu, który werżnął mu się w szyję. Można by było przypuszczać, że ciężko mu by było mieszkać w bloku. Okazało się wręcz przeciwnie! Jest cudownym współlokatorem, świetnie dogaduje się z innymi psami. Jest moim małym aniołkiem. Fafik błąkał się po Warszawie. Miał u mnie zostać do czasu znalezienia nowego domu. Zaadoptowała go ode mnie bardzo sympatyczna rodzina, jednak okazało się, że Pani ma alergie, a więc Fafik wrócił i tak już został. Nie oddałabym go nikomu, za żadną cenę! Fafik i Kubuś nierasowe, nieszkolone, "zwykłe kundelki" , za to piękne, mądre, wdzięczne i najukochańsze pociechy!!Agnieszka



KUBUŚ



FAFIK