BIULETYN | BLOG | LINKI

Psi Anioł > Co robimy

RALF POTRZEBUJE NASZEJ POMOCY!!!

CEL ZAKOŃCZONY

Ralf został znaleziony niedaleko stacji metra Wilanowska.
Był bardzo brudny, nie miał obroży, podeszłam i go pogłaskałam. Doznałam
szoku - pod gęstą sierścią można było wyczuć każdą najdrobniejszą
kosteczkę. Zwykle głaskanie psa sprawia mi przyjemność, ale tym razem
byłam przerażona stanem tego psa.


Ralf skierował na mnie swój częściowo czarny - częściowo siwiejący
pyszczek i popatrzył nie jak pies, który żebrze, lecz jak pies, który
już stracił wszelką nadzieję. Wyglądało jakby się poddał,odwrócił łepek
i zaczął iść powoli, oddalając się ode mnie. Zaczęłam gwizdać, wołać,
ale bez skutku. Udało mi się go dogonić, ponieważ nie szedł zbyt szybko.
Jeszcze raz oczy bez wyrazu skierowały się na mnie. Dostrzegłam wówczas
blizny, jedną na nosku, drugą na lewym faflu. Wtedy zorientowałam się,
że Ralf nie słyszy. Nie wiedziałam co przeszedł, pewnie nie chciałabym
wiedzieć, postanowiłam zabrać go do domu.

Bardzo pomogła mi pewna pani,
którą również wzruszył los starszego pieska, błąkającego się po śniegu
bez schronienia, która użyczyła mi długiej sznurówki, na której mogłam
prowadzić Ralfa. Szedł spokojnie niestawiając żadnego oporu - idąc
powoli, łapka za łapką, dał się wszędzie prowadzić. Podczas drogi do
domu pomogła nam jeszcze jedna osoba - ochroniarz z pobliskiej firmy,
który zgodził się przechować wynędzniałą psinkę przez chwilę, gdy
załatwiałam sprawy osobiste. Już w metrze przekonałam się jakim jest
posłusznym zwierzakiem, bardzo przyjacielskim - podchodził do obcych
ludzi domagając się pieszczot (niektórzy ze względu na jego wygląd i
zapach nie odwzajemniali jego entuzjazmu...).


Po przyjściu do domu mimo protestów, (próbował wyskoczyć z wanny lecz
był na to za słaby), Ralf został wykąpany. Zdziwił mnie fakt, że sama
byłam go w stanie unieść i wstawić do wanny - jak na średniego psa był
leciutki. Widać było, że kąpiel nie jest jego ulubionym zajęciem. W
pewnym momencie,  kiedy położył się w wannie, znów zobaczyłam wzrok,
który zdawał się mówić: "Rób ze mną co chcesz, mnie jest już wszystko
jedno...". Wyjęłam go delikatnie z wanny, owinęłam w ręcznik i dałam mu
odsapnąć. Po  wysuszeniu, wyczesaniu większości splątanej sierści i
obfitym posiłku wyruszyliśmy w drogę do weterynarza - już w drodze do
domu zauważyłam, że Ralf jest bardzo słaby i się chwieje. Pani
weterynarz stwierdziła, że jego stan nie jest zły i  musi przybrać na
wadze. Podczas badania uwidoczniły się jeszcze 2 blizny: jedna na karku,
druga w poprzek klatki piersiowej. Może był bity...


Ralf ma początki zaćmy i około 10 lat. Pobranio mu krew. Już wieczorem
zadzwoniono z kliniki, że wyniki są  złe - nerki nie funkcjonują
prawidłowo. Poproszono mnie o szybkie przewiezienie psinki do placówki.
Ralf został w klinice 3 dni - dostawał kroplówki w celu wypłukania
mocznika, przedostajacego się do krwi. Został skierowany na badania,
które wykazały zanik jednej nerki i deformację drugiej.
Kiedy przyjechałam po Ralfa dowiedziałam się, że będzie musiał być na
specjalnej diecie, będzie musiał przyjmować tabletki przez 2 tygodnie, a
potem kolejne badanie. Dowiedziałam się też, że ten biedny,
sponiewierany pies ma niewiele życia przed sobą. Ralf był bardzo
szczęśliwy gdy mnie zobaczył - bardzo się ożywił.
W ciągu 2 tygodni, od kiedy zamieszkał ze mną, bardzo się się zmienił.
Jest niezwykle przyjazny w stosunku do ludzi. Na spacerach nawet
podskakuje i czasem przebiegnie kawałek.


Nie jest już tym samym psem, którego spotkałam - jest psem, który śpi
spokojnie, bo wie, że jest ktoś o niego dba i kto go kocha, kto go nie
zostawi, nie porzuci na śniegu. Ralf chodzi ze mną wszędzie gdzie tylko
może, dzieki temu, że ponad wszystko pragnie kontaktu z człowiekiem
zjednuje sobie przyjaciół za każdym razem gdy gdzieś idziemy lub
jedziemy. Każdy go chwali, że jest taki grzeczny i chętnie głaszcze.
Po badaniach okazało się, że już do końca życia będzie musiał przyjmować
lekarstwa oraz specjalną karmę (póki co kroplówki nie są konieczne).
Niestety nie stać mnie na karmę i na weterynarza. Dlatego bardzo proszę
o wspomożenie Ralfa, psa porzuconego przez człowieka w momencie choroby,
ale dalej i mimo wszystko kochającego ludzi.


Na koniec chciałabym tylko nadmienić, że wiele zwierząt chorych,
zagubionych lub poprostu takich, które nie mogły sobie poradzić na
wolności trafiało do mnie: psy, koty, gołębie, gawron, sroczka, nawet
kawka. Każdemu z nich starałam się pomóc jak tylko mogłam. Teraz, gdy
Ralf podbił serce mojego współlokatora i osoby wynajmującej mieszkanie
wiem, że mogę zrobić coś więcej niż tylko przechować go przez jakiś czas
- wiem, że mogę mu zapewnić spokój, dobre warunki i uczucie, którego mu
nigdy nie będzie brakować do końca jego dni.


12.01.2010r.

 Witam,
 
     Ostatnio u Ralfa pojawiła się opuchlizna pod lewym oczkiem. Widać, że sprawiało mu to ból, zaczął słabiej jeść, był bardzo apatyczny. Weterynarz podejrzewał ropień. Niestety rentgen potwierdził
 przypuszczenia. Dowiedziałam się, że musi być natychmiast usunięty - jeśli tak się nie stanie to rana, z której będzie się sączyć wydzielina otworzy się z obydwu stron (zarówno w pyszczku jak i na
zewnątrz). A ponieważ psi pyszczek nie jest miejscem sterylnym rana będzie się bardzo wolno goiła.
    Termin operacji wyznaczono na 15 stycznia - był to pierwszy wolny termin i ze względu na jego poważny stan Ralfa udało się wcisnąć do i tak już przepełnionego grafika zabiegów. Do terminu operacji podaję mu antybiotyki. Nie mogę sobie wyobrazić jak bolesne jest to dla Ralfa
 teraz - mogę się tylko domyślać po jego reakcji, od kiedy środki znieczulające zaczęły działać. Pies bawił się w śniegu, biegał, zaczepiał wszystkich  wokół domagając się pieszczot.   Bardzo chcę pomóc Ralfowi, ale niestety mam ograniczone fundusze, a operacja jest bardzo kosztowna - przybliżony koszt to 300 / 400 zł -  tak oszacowała pani weterynarz, która go przyjmowała. Nie wiem czy potrafię sobie wyobrazić ból jaki będzie odczuwać Ralf jeśli nie uda  mi się uzbierać takiej sumy, dlatego zwracam się do Państwa z gorącą prośbą o pomoc.
 
 Pozdrawiam
 Karolina Annna Adamczyk

 

Bardzo proszę o pomoc.
Karolina Anna Adamczyk
kom:  667 789 704
e-mail: lilith. angel@interia.pl  lub k.anna.adamczyk@gmail.com

Od fundacji:
koszt miesięczny leków i karmy Renal dla Ralfa wynosi około 300-350 zł.

Fundacja Azylu pod Psim Aniołem
ul. Kosodrzewiny 7/9, 04-979 Warszawa
03 1020 1042 0000 8802 0109 6528
z dopiskiem: RALF